poniedziałek, 12 września 2011

Zapraszam

http://pl.gosupermodel.com/tscinv/eWZ7EXLHuE4BE32z




GSM - cała prawda o tej grze.
GSM jest the best,
w GSM super jest,
tańce, pokazy i projektowanie,
to niektóre z tutejszych zajęć.
Możesz zostać dziennikarką, projektantką bądź stylistką.
Super ubrań masz tak wiele, że ich nie ogarniesz w dzień jeden.
Zachęcam Cię droga koleżanko,
abyś przyłączyła się do tej super zabawy.
Wciągające gierki podczas, których nie tylko świetnie się bawisz,ale również
zarabiasz punkty i pieniądze.
Dołącz do GSM, bo na prawdę warto!



czwartek, 30 czerwca 2011

Rozdział 9

Obudziłam się u Lukasa w domu. Otworzyłam oczy.
-co się stało?-zapytałam ochrypłym głosem
-przemieniłaś się dochodzi do tego gdy uwolnisz za szybko dużo mocy pierwszy raz boli i nic się nie pamięta ale potem zmieniasz się kiedy tylko chcesz, bez bólu-patrzył na mnie z podziwem

-aaa, to trochę za szybko jak dla mnie
-to co robiłaś było niesamowite używałaś coraz więcej mocy a gdy się zmieniłaś używałaś wszystkich żywiołów
-no dobra ale która godzina?
-mniej więcej dwudziesta trzecia
-mogę zadzwonić?
-jasne
Podał mi telefon.Zadzwoniłam do mamy.
-hej mamo
-Amelia co tak długo ?
-spotkałam Alex i zagadałyśmy się w pizzerii, kompletnie wypadło mi to z głowy
-no dobra a o której wrócisz?
-za jakieś pół godziny
-dobrze pa
-pa
Gdy doszłam do domu wzięłam szybki prysznic i rzuciłam się na łóżko.Obudziło mnie walenie do drzwi
-Am wstawaj
-już nie śpię która godzina
-trzynasta
O matko przecież mam być na treningu.Założyłam szybko dres i nawet nic nie jedząc i nie malując się zaczęłam biec w stronę domu Kim.Dobiegłam w piętnaście minut
Zapukałam. Drzwi otworzyły się natychmiast a w progu stanęła Kim.
-spóźniona-powiedziała z niesmakiem
-tylko dwadzieścia minut
-dobra wejdź
Poszłyśmy do piwnicy gdzie był basen.Zaczęłam iść w stronę drzwi które prowadziły do mniejszego mieszczenia
-a ty gdzie-zapytała ze zdziwieniem
-myślałam ze będziemy ćwiczyć na dole
-nie tam ćwiczysz ogień a tutaj wodę-stała przy basenie
a teraz chodź tu i wyciągnij ręce i mono ale to na prawdę mocno się skup

niedziela, 19 czerwca 2011

Rozdział 8

Wsiadłam do auta. Przez całą drogę myślałam o tym co powiedział David.Dojechałyśmy.Widziałam już jak Max czeka.
-hej- Dałam mu buziaka w policzek
-witaj ślicznie wyglądasz
-dziękuje-uśmiechałem się- co będziemy oglądać?
-Kac Vegas w Bangkoku
-komedia czy dramat
-komedia
-to dobrze- uśmiechnęłam się
Poszliśmy na salę.Zajęliśmy miejsca na samym końcu.Zaczął się film.Max udając że chce rozprostować ręce zakłada ją na moje ramie i bawi się włosami. Dobrze że nie użyłam lakieru do włosów.Przybliżyłam się do jego torsu i oparłam głowę o jego ramię. Po chwili nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku.Całowaliśmy się przez cały film ale oczywiście z przerwami na oddechy. Film się skończył i poszliśmy do restauracji coś zjeść.
-było cudownie-powiedziałam gdy wychodziliśmy
-przykro mi ale nie będę mógł cię odprowadzić- powiedział to z głupią miną
-nic nie szkodzi
-to do zobaczenia-powiedział całując mnie
-pa
Postanowiłam sie przejść.To był wspaniały dzień-pomyślałam.Zaczeło kropić.Cholera.Wyciągnełam telefon aby zadzwonić do mamy.No nie rozładowany i nie mam pieniędzy.Schowałam się w budce.Rozpadało się na dobre.Była jeszcze burza. Po prostu świetnie.Nagle ktoś wszedł do butki.To Lukas.
-ależ mnie wystaszyłeś
-nie taki diabeł straszny jak go malują
-co ty tutaj robisz?
-mieszkam niedaleko, zauważyłem cię jak szłaś a potem rozpętała się burza wpadniesz do mnie?
-jasne
Lukas miał parasol więc się pod niego schowałam.W oddali coś zauważyłam
-co to jest?
-co ?
-tam-wskazałam palcem
-o cholera
-co jest?
-to Draken
-skąd wiesz?
-potrafię rozpoznać jak ktoś się w coś zmieni i jestem pewien że to on, chodź szybko.
Zaczęliśmy biec po chwili.Zatrzymaliśmy się coś  albo ktoś nas otaczał .Zobaczyłam jakieś kule i błyskawice.Lukas szybko chwycił mnie za ramie i pociągną na ziemię.Chciałam to jakoś powstrzymać.Spróbowałam z ta kulą z którą miałam zamiar ćwiczyć.Wyszło.Walnęłam w coś/kogoś upadł ale po chwili wstał.Powtarzał tą czynność niewiadomą ilość razy.Kula robiła się za każdym razem większa i silniejsza.Tym razem walnęłam w postać, nie wstała.Poczułam przypłym energii.Widziałam katem oka jak Lukas wali ogniem.Postanowiłam wyobrazić sobie coś innego.Rośliny, rośliny które wychodzą z ziemi i ściskają ich.Pozbawiając życia.Otworzyłam oczy.W ręce promieniowała mi zielona kula i wszystko wyglądało tak jak sobie wyobraziłam.Rośliny pozbawiające ich życia, Lukas patrzył na mnie zaskoczony i jakby z podziwem?.Zaczęłam od środka promieniować.Nie wiedziałam o co chodzi.Zaczęłam się zmieniać czułam jak mi coś rośnie na plecach co to jest?Zaczęły mi też rosnąć włosy a ubranie samowolnie się zmieniać.Zemdlałam.

Rozdział 7

-Amelia jesteś ?-mama już wróciła
-jestem na górze- właśnie chowałam do schowku lampy
-zrobiłaś kotlety?
-tak
-chodź na dół
Zeszłam na dół David już zaczął jeść obiad
-chodź chodź trzymaj tu masz pieniądze na dzisiejsze zakupy a te jak już będziecie w Nowym Jorku a teraz idź pakować się
-siostra ale czemu ty jedziesz a ja nie. mam przecież takie samo prawo jak ty
-dopiero wróciłeś a chcesz już wyjeżdżać-odezwała się mama
-jadę ze znajomymi a nie osobo
Poszłam na górę i zaczęłam się pakować. Po jakiejś godzince byłam już gotowa. Zadzwoniłam do Zoe.
-hej
-hej Am
-słuchaj wybrała byś się ze mną na zakupy za piętnaście minut?
-no pewnie gdzie się spotkamy?
-przy tej kawiarni niedaleko centrum
-ok to ja już pędzę pa
-pa
Wzięłam pieniądze i ruszyłam w stronę kawiarni była 16.20. Byłam pierwsza w kawiarni zamówiłam sobie late.Nagle ktoś zasłonił mi oczy.
-zgadnij kto to
Był to męski  głos dobrze mi znany
-Max
-skąd wiedziałaś ?
-twój głos rozpoznam wszędzie- powiedziałam uśmiechając się zalotnie
-wiesz dobrze że cie spotkałem
-a to czemu ?
-bo mam zamiar zaprosić cię dzisiaj do kina
-a ja mam zamiar się zgodzić
Przyszła Zoe.
-chyba przeszkadzam
-nie Max już idzie
-tak już idę to jak o 19.00 przed wejściem?
-tak -odpowiedziała z uśmieszkiem nr 3
Gdy odszedł Zoe zaczęła
-czego on chciał ?
-umówić się, pójdziemy do kina o dziewiętnastej
-więc jeżeli nie chcesz się spóźnić to już chodź
Przez całe zakupy śmiałyśmy się do łez
-słyszałaś o nowym chłopaku który przeprowadza się na moje osiedle?
-a no tak podobna przystojny i będzie chodził do naszej szkoły
-zabierzesz się za niego?
-ej
-co ? po tym ostatnim to ty się z żadnym nie spotkałaś a to było miesiąc temu
-no tak ale z Julianem byłam dwa lata słyszysz dwa lata a on to wszystko zepsuł
-z Katy w  łóżku ale powinnaś żyć przyszłością a nie przeszłością ja ci mówię zeswatam cię z tym nowym i koniec tematu  
Zoe popatrzyłam na mnie smętnie.Pamiętam to jak ja i Zoe wróciłyśmy o dzień wcześniej jej Julian wynajmował u nich pokój.Gdy weszłyśmy do jego pokoju zastaliśmy go z Katy w łóżku. Zoe bardzo to przeżyła pamiętam ja połknęła za dużo tabletek uspokajających i trafiła do szpitala od tamtej pory z nikim się nie spotykała. Zerknęłam na zegarek była równiutko osiemnasta.
-dobra musimy się zbierać odprowadzić cię ?
-nie nie trzeba-odpowiedziała
Rozłączyłyśmy się niedaleko kawiarni.Wróciłam do domu piętnaście po.Wzięłam odprężającą kąpiel.Wysuszyłam włosy ubrałam się w sukienkę i umalowałam się. Zostało mi dwadzieścia minut a do kina idzie się w pół godziny.
-mamo podwieziesz mnie pod kino?
-dobrze a z kim idziesz ?
-pewnie z chłopakiem- odpowiedział David
-z Maksem
Mama spojrzała na mnie podejrzliwie. Jak zawsze gdy z kimś wychodzę
-czkaj z tym Maksem który kocha się w tobie od ponad roku?
-że co proszę?
-nie nic nic lepiej już idź

sobota, 18 czerwca 2011

Rozdział 6

Szłam przez park gdy spotkałam Alex
-hejka
-hej
Dałyśmy se po buziaku
-Am mam prośbę pójdziesz jutro ze mną na sesje zdjęciową będę czuła się pewniej
-dobrze ale o której ?
- o piętnastej bardzo cię proszę przyjdź
-no dobrze ale tylko dla tego że jesteś moją przyjaciółką
-dzięki, dzięki -piszczała tuląc się do mnie
-wpadniesz do mnie mam zrobimy gorącą czekoladę
-a czy zrobimy próbną sesję?
-no pewnie
Przez cała drogę rozmawiałyśmy o tym co weźmiemy i co zobaczymy w Nowym Jorku.Weszłyśmy do domu. Mama gotowała już obiad.
-cześć mamo
-hej, hej David dzisiaj wraca, będę musiała po niego jechać za półgodziny wiec zrób kotlety
-dobrze
Wtedy mama zauważyła  Alex
-o witaj Alex
-dzień dobry pani Newton
Poszłyśmy na górę do pokoju. Włączyłam muzykę i w schowku znalazłam aparat i lampy.
Ustawiłam je aby promienie oświetlały twarz Alex
-to jak gotowa?
-zawsze-odparła z uśmiechem
Zaczęłam robić zdjęcia.Wymyślałyśmy to nowe figury. Musiałam użyć aż czterech aparatów.Gdy skończyłyśmy zeszłyśmy na dół.Mamy już nie było.Zaczęłyśmy robić kotlety.Gdy skończyłyśmy wypiłyśmy czekoladę i włączyłyśmy na DVD komedię ,,Sposób na Teściową''. Po filmie Alex zaczeła
-Am
-yhym
-wiesz bo ja tego chyba no eee... Zakochałam się
-coooooo?ale w kim?
-w L-Luasie
-że jak? w Lukasie?
-tak
-i to nie jest żadne zauroczenie?
-nie raczej nie i wiesz bo Nick jak wrócimy robi imprezę i będzie Luk i chciałam bym cię prosić abyśmy poszły
-nooo dobra ale kiedy to w środę
-dzięki dzięki dzięki- piszczała
Cholerka chłopak który podoba się mojej przyjaciółce chce się ze mną umówić. Przecież nie mogę się z nim spotkać nie mogę jej tego zrobić.
-dobra ja już lecę muszę się spakować pa :*
-pa

Rozdział 5

Wzięłam dokładkę sałatki.
-więc możesz sobie wyczarować co ci się za marzy ?
- nie Nyks musi dać nam jakaś moc maks można mieć pięć mocy ale z ograniczeniami np. czytanie w myślach niektórzy potrafią się blokować przed tym, można też panować nad powietrzem albo ogniem i takie tam podobne
-Nyks to ...
-nasza Bogini-dokończył za mnie
-a skąd pewność ze ona istnieje?
-niektórym śni się po nocach czasem z nim można rozmawiać no i to ona daje nam te moce
-a czym różnią się od siebie ''stworzenia'' magiczne ?
-Elfy są długowieczne jak mają 100 lat są uważane za dorosłe, rozmawia też z roślinami i zwierzętami.
Syreny panują nad wodami rozmawiają tez z ze zwierzętami ale z morskimi.
Nimfy potrafią stwarzać źródła mocy i są naszymi wyroczniami.
Smoki latają i panują nad ogniem i powietrzem.
Wampiry potrafią wysysać energię z ludzkiego życia.
No a czarodzieje czarują ale z ograniczeniami
Kończyłam jeść gdy weszła Kim
-jutro ćwiczymy razem tak?
-na to wygląda
Kim poszła oglądać telewizje
-ja będę już leciała pa
-czekaj odprowadzę cię
W drzwiach złapał mnie za rękę
-czekaj co robisz w środę wieczorem?
-nie będzie mnie w San Francisco
-wyjeżdżasz?
-tak
-a jak długo cię nie będzie?
-calusieńki tydzień
-to może jak przyjedziesz w środę
-może pomyślę ale teraz już lecę pa
-pa

Rozdział 4

Przez pięć dni moje życie wyglądało normalnie i żeczywiście nikt niepamietał o tym co się stało. Była już sobota. Usłyszałam telefon. Odebrałam.
-hej to ja Lukas
-o hej
-za pół godziny masz byś w parku przy fontannie
-Dobra 
Świeciło słońce więc ubrałam spodenki i bluzkę na na ramiączkach wzięłam jeszcze iPod-a. Po czterdziestu minutach byłam na miejscu.Lukas już czekał.
-spóźniłaś się
-mi też milo cie widzieć-wywróciłam oczami
-będziemy biegać przez dwie godziny z przerwami później pójdziemy do mnie i tam nauczysz się jak korzystać z mocy
Zaczęliśmy biec. Po dwóch godzinach poszliśmy do jego domu.Weszliśmy do obszernej piwnicy z basenem ale schodziliśmy jeszcze niżej.Zatrzymaliśmy się w małym pokoju.Stanęłam na samym środku a Lukas przede mną. Rozłożył ręce a po chwili pojawiła się tam kula która promieniała złotym blaskiem. Nie potrafiłam oderwać od niej wzroku była cudowna.,
-rozłóż ręce, zamknij oczy i wyobraź ją w swoich rękach
Zrobiłam tak jak kazał. Nic nie poczułam. Otworzyłam oczy. Pustka.
-spróbuj jeszcze raz
Zrobiłam wszystko od początku ale i tym razem nic się nie stało.
Powtórzyłam ta czynność tyle że myślałam o tym bardziej intensywnie. Zaczęłam coś czuć. Ciepło które emanowało ze mnie . Otworzyłam oczy w moich dłoniach spoczywała ognista kula wielkości piłki bejsbolowej. To było niesamowite uczucie, promieniowałam szczęściem.
-dobra robota szczerze jestem zaskoczony nie przepuszczałem że ci się uda jutro przyjdź tutaj o dwunastej na dwie godziny
-wątpiłeś w moje umiejętności ?
-nie ale to pierwsza lekcja mi to dopiero wyszło po czterech lekcjach-zmienił temat-jesteś głodna?
-jak wilk
Poszliśmy do kuchni. Razem zrobiliśmy sałatkę.Weszła Kim.
-hejka
-siemka
-wy już nie ćwiczycie ?
-przed chwilą skończyliśmy
Kim nałożyła sobie sałatkę i poszła na górę. Aby przerwać ciszę zagadnęłam.
-kim jesteś?
-chodzi ci o rasę?-pokiwałam  głową- jestem czarodziejem
-jak to się stało?
-to jest genetyczne mój ojciec był czarodziejem moc dziedziczymy po ojcach
Więc mój ojciec był magiczny- pomyślałam- to dla tego ojciec odszedł.Był inny.

Rozdział 3

Szybko wyjęłam z kieszeni puderniczkę z lusterkiem. Zerknęłam w nie. Wyszczerzyłam oczy. Na czole miałam tatuaż. I jak ja miałam to schować?
-wszyscy się domyślą że jestem inna jeżeli będę paradować z czymś takim-wskazałam na tatuaż
-mamy specjalny płyn maskujący-podał mi fiolkę z filetową substancją-wystarczy że wypijesz zieloną herbatę a tatuaż wróci
Od razu wypiłam fioletową substancję. Zerknęłam jeszcze raz w lusterko. Nie ma.
-jeżeli przyłączę się do was i pokonam tego Darkena to później dacie mi spokój ?
-jeśli tego chcesz
-no niech będzie ale teraz chcę wrócić do domu a właśnie co ze szkołą przecież nie wrócę tam po tym co się stało
-odprowadzi cie Kim. A szkołą się nie martw się nic nie pamiętają podaliśmy im niezapominajkę. W każdy weekend będziesz ćwiczyć z Lukasem lub jego siostrą Kim przez pięć godzin
Pojawiła się już Kim.Gdy wychodziłam słyszałam że tamci o czymś poważnie dyskutują. Ale o czym to już nie usłyszałam.Wróciłam do domu przed dziewiętnastą. Zamówiłam jeszcze pizzę i zadzwoniłam do Nicka aby wpadł.
Usłyszałam dzwonek do drzwi.To Nick. Dał mi buziaka w policzek
-Siemka Am
-hej Nick
-zamówiłam pizze zjesz?
-no jasne
-wiec co oglądamy ,,Jestem numerem cztery'' czy może ,,Sucker punch''?
-Numer cztery
Komentowaliśmy film i jakie sceny były najlepsze a co powinni zmienić. Gdy film się skończył zrobiliśmy kolacje i jeszcze większy bałagan.Zjedliśmy a potem wszystko sprzątnęliśmy
-o właśnie sobie przypomniałem ja Zoe i Alex chcemy abyś pojechała z nami do Nowego Jorku w następnym tygodniu no a powinniśmy z tego skorzystać no nie.
-to świetny pomysł, Alex może uczestniczyć w sesjach zdjęciowych Zoe może zrobić giga zakupy no a ja mogę fotografować jakieś spokojne zakątki no a ty co byś robił
-pomyślmy może dał bym kilka koncertów na stacji metra
-tylko będę musiała przekonać mamę i zniechęcić ją do podróży z nami
Właśnie wróciła mama
-Amelia już wróciłam
poszłam przywita ją
-cześć mamo 
-jak tam dzień ?
-nic nad zwyczajnego - skłamałam
-o cześć Nick
-dobry wieczór pani Newton- powiedział z uśmiechem Nick- dobra to ja już będę wychodził pa
-pa -dałam buziaka na dowidzenia
Poszłam do swojego pokoju i włączyłam laptopa.Włączyłam płytę z piosenkami i zaczęłam słuchać Rihannę.Zaczęłam odrabiać lekcje po czym szukałam ubrań które jutro założę do szkoły.Zeszłam na dół żeby porozmawiać  z mamą
-mamo
-tak córciu
-wiesz bo Nick i dziewczyny wpadli na pomysł aby w następnym tygodniu pojechać do Nowego Jorku
-Nowego Jorku ?-wcięła się
-tak będę ja Alex Zoe i Nick
- wykluczone
-mamo mam już 17 lat nie jestem dzieckiem
-nie chcę aby coś ci się stało 
-będę do ciebie codziennie dzwonić i meldować gdzie będziemy iść i czy plany nam się zmieniły no prosze
-no niech będzie ale obiecaj mi że nie będziesz robić głupich rzeczy
-obiecuję- powiedziałam z radością
I od razu pobiegłam na górę zadzwonić do Nicka
-Nick?
-o hej Am
-zgodziła się na wyjazd
-nie mów serio?
-cały tydzień spędzimy w Nowym Jorku i to tylko w czwórkę
-nie mogę się już doczekać
-no ja tez ale teraz muszę kończyć wziaść prysznic pa
-pa do jutra

piątek, 17 czerwca 2011

Rozdział 2

Obudziłam się na mchu. Otaczały mnie potężne drzewa i różnego rodzaju rośliny. Byłam sama. Wstałam i zaczęłam iść wydepnaną ścieżką. Zobaczyłam białą altankę. Weszłam. Była tam kobieta o złocistych włosach.
-przepraszam ale gdzie ja jestem ?
Złotowłosa milczała . Wstała i dała znak abym szła za nią.  Po jakiś dziesięciu minutach doszłyśmy na miejsce gdzie było gigantyczne drzewo na których były przyczepione małe chatki, a korona drzewa promieniał złocistym blaskiem. To miejsce jest niebiańskie-pomyślałam. Byli tu ludzie a dzieci bawiły się w najlepsze. Razem z moją ,,Kompanką'' weszłyśmy na schody które prowadziły do liściastych drzwi. Weszłyśmy. W pomieszczeni było dziesięć miejsc do siedzenia. Dwa miejsca były puste zapewne dla mnie więc usiadłam. Na drugim usiadła złoto włosa. Na dwóch miejscach siedziały kobiety. Były ubrane na niebiesko a we włosach miały rozgwiazdy. Obok siedział mężczyzna miejsca było widać ze lepiej z nim nie zadzierać. Były jeszcze trzy kobiet wyglądały olśniewająco. Ubrane na srebrno jedna miała różowe włosy, druga miała niebieskie, a trzecia miała zielone. Na jednym siedziała kobieta która dosłownie lśniła.A  na ostatnim mężczyzna niczym nie wyróżniający się.   Zwrócił się do mnie
-Pewnie chcesz wiedzieć co tu robisz, prawda ?
-to chyba jasne
-Zacznę od początku. Gdy Enyo próbowała nad tobą zawładnąć zabierając ci energie udało nam się zniszczyć jej źródło mocy po czym  wszystkich unicestwiliśmy.Byłaś tak osłabiona ze musieliśmy cie tu przynieś abyś mogła się zregenerować
-a po co im ja?
-Przed wiekami nasza Bogini Nyks zesłała ze swojego świata kobietę która przepowiedziała że narodzi sie dziewczyna która pokona Drakena i będzie miała cząstkę każdej istniejącej rasy
-rasy?
-tak smoka-tu wskazał na mężczyznę-czarodziejki -wskazał na lśniąca kobietę-elfa-pokazał na moją ,,kompankę''-Syreny-pokazał na dwie dziewczyny z rozgwiazdami we włosach-feniksa-teraz na nikogo-nimfy-wskazał na trzy dziewczyny które maiły inny kolor włosów-wampira i człowieka-zamurowało mnie to wszystko, przecież te istoty nie istnieją jak już to tylko w książkach
-tą dziewczyną jesteś ty
-i to ja mam pokonać Drankena
-Drakena-poprawił mnie
-niech będzie ale jak mam zabić kogoś jak nawet pająka nie zabiję
-masz w sobie siłę a to wystarczy a do tego zostałaś naznaczona
-naznaczona?
Wstał i pokazał coś na moim czole

Rozdział 1

-Amelia, Amelia! Wstawaj-z kuchni wołała mnie mama
-Już wstaję
Zaczęłam się ubierać zerknęłam w lustro
-nie jest tak źle- powiedziałam sama do siebie
-zjedz śniadanie i słuchaj obiad zjesz na mieście bo wrócę dopiero wieczorem a David pojechała na biwak więc teraz muszę się zbierać- powiedziała dając buziaka
-dobrze mamo ale zostaw mi pieniądze
-masz na stole
Mieszkam razem z mama i bratem Davidem.przeprowadziliśmy się do San Francisco rok temu.Ojciec zostawił nas 12 lat temu.
Ruszyłam do szkoły.Pierwszą lekcją jaka miałam była historia.Po 5 minutach lekcji do klasy weszła pani od chemii
-Wszystkie dziewczyny maja zjawić się w auli za pięć minut
Żadna z nas nie wiedziała o co chodzi nawet nauczyciel
Po pięciu minutach wszystkie były w auli.Nikt się nie spodziewał co tam znajdziemy Byli tam ludzie bardzo ale to bardzo dziwnie ubrani ludzie.Na samym środku stał jakiś mężczyzna a obok niego Lukas.Wszystko było coraz dziwniejsze.
Ja, Alex i Zoe usiadłyśmy przy ścianie.Wszystkie milczałyśmy.P chwili mężczyzna obok Lukasa odezwał sie
-powiedz która to?
-nie wiem-odpowiedział Lukas
-dobrze wiesz co będę musiał zrobić
-tak
-więc oszczędź jej tego
-ale ja naprawdę nie wiem kim ona jest
-w takim razie nie mam wyboru
Jakaś kobieta z białymi oczami zaczęła chodzić koło nas z wyciągnięta rekom.Zoe patrzyła na nią w przerażeniu.
Boję się -powiedziała Alex
-ja też-odpowiedziałam i wzięłam ją za rękę
Podeszła do Katy nic się nie stało teraz do jakiejś innej dziewczyny i do Alex nic się nie stało tak samo jak u Zoe teraz podeszła do mnie jej oczy wypełniły się czerwienią.Usłyszałam krzyk.To ja krzyczałam, bul jaki czułam był nie wyobrażalnie wielki.Z każda sekundą było coraz gorzej.Ogarnęła mnie ciemność.Zemdlałam.

____________________________________________________________________________

Proszę pisać co by dodać co zmienić co ogółem robię źle to mój pierwszy blog z opowiadaniem więc przepraszam za wszystko co robię źle.Każde komentarze przyjmuje i złe jak i też dobre